Ostatnio mam mega słabe pomysły na tytuły.

Jak to jest? Czy to już kryzys wieku dorosłego? Niemożliwe, przecież ja tak bardzo lubię to życie. Lubie kiedy muszę się starać o swoje, kiedy muszę załatwić moje sprawy, kupić to i tamto, zadbać o te i te rzeczy,  mieć wszystko zaplanowane i lubię to całe "pro aktywne" działanie. Naprawdę czerpię satysfakcję z poznawania nowego, chodzenia na wernisaże, po galeriach, na wolontariaty i na koncerty...
Dlaczego więc, nie jestem w stanie wykrzesać z siebie teraz ani ociupiny motywacji? Jezus Maria, jakie to jest dołujące.. Chciałabym pójść do kina na zaktualizowaną wersję filmową epopei "Pana Tadeusza" Andrzeja Wajdy, gdzie piękna czternastoletnia dopiero Alicja Bachleda-Curuś gra Zosię. Chciałabym zaczynać dzień od owsianki, kawy i gazety, a kończyć wieczornym wydaniem wiadomości. Chciałabym po prostu dziękować za każdy przeżyty dzień, gdy każdy kończyłby się uśmiechem na mojej twarzy. Ale nie mogę..

W ogóle, wiecie co? Dostałam bardzo mądrą książkę od mojej najlepszej przyjaciółki. Być może w tym, że kieruje się trendami jest trochę racji, ale z każdą przeczytaną stroną coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to ponadczasowa lektura. "Sztuka kochania" doktor Michaliny Wisłockiej jest tak głęboką analizą rodzajów miłości, że przy najbardziej żmudnym fragmencie jej badań i wykresów każdy wrażliwy mógłby uronić łzę wzruszenia lub zalać się płomiennym rumieńcem! I mimo, że pisana w Polsce komunistycznej i niejednokrotnie ugrzeczniona, "Sztuka kochania" opowiada wprost o tym, czego powinniśmy być świadomi na codzień. Chciałabym polecić ją więc każdemu, małemu i dużemu. Moja wspaniała przyjaciółka, wierząca, ambitna, mądra i nie bardzo doświadczona dziewczyna pochłonęła tę naukę z ogromną ekscytacją. Od wczoraj chłonę ją także ja, pogubiona między jednym a drugim sercem, między pragnieniami i rozrywkami, z kilkukrotnie pokruszonym serduchem i ze słomianym zapałem. Jestem jednak przekonana, że każda z nas znajdzie i wyłapie te słowa Wisłockiej, które będą najpotrzebniejsze.

Dzisiaj nie będę pisać o miłości, bo miłość czasem boli..

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Przegryzłam tę herbacianą rzeczywiśtość.

Z reguły odbiegamy od reguły.