Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2013

A kiedy zasypiamy, we śnie widzimy rozstanie.

Obraz
"Niech mnie ucałuje pocałunkami swych ust!
Bo miłość twa przedniejsza od wina.
Woń twych pachnideł słodka,
olejek rozlany - imię twe,
dlatego miłują cię dziewczęta.
Pociągnij mnie za sobą! Pobiegnijmy!
Wprowadź mnie, królu, w twe komnaty!
Cieszyć się będziemy i weselić tobą,
i sławić twą miłość nad wino;
jakże słusznie cię miłują!"

So­me thin­gs ne­ver die; they just go quiet for a ti­me but ne­ver go die.
"Do wyboru mając śmierć własną i śmierć przyjaciela
Wybieraliśmy jego śmierć, myśląc zimno: byle się spełniło."
 Zgadzał się, że powinien być całym sobą w miejscu i chwili, uważny na bliskich mu ludzi i dbały o to, czego spodziewają się po nim. Orzekać, że są tymczasowi i na niby, znaczyło ich krzywdzić, nie umiał się jednak wyrzec myśli, że tak naprawdę na życie z nimi nie ma czasu. A TERAZ JEDEN Z MOICH ULUBIONYCH WIERSZY. JAN LECHOŃ.  Pytasz, co w moim życiu z wszystkich rzeczą główną,
Powiem ci: śmierć i miłość - obydwie zarówno.
Jednej oczu się czarnych, dru…

Wake Me Up

Obraz
Wcale nie chcę o tym myśleć.
To nie jest takie proste, szczególnie dla rozchwianej emocjonalnie nastolatki. Nie patrzymy na siebie tak samo, nie umiemy nawet normalnie funkcjonować. Spójrz co ja robię, jestem taka niezdecydowana. Oceniam wszystkich wokół, a nie potrafię ocenić siebie. To takie dziecinne zachowanie. Chciałabym być przykładem, chciałabym być dorosła.

Jej wspomnienie jest zbyt blisko mnie, czy nie możesz tego zrozumieć? Już tłumaczyłam ostatnio o co mi chodzi w związku z wakacjami. Bardzo było mi ciężko, ale z przyznałam się. Nie musiałabym zmierzać się za każdym razem z moim "Ja", gdybyś umiał choć odrobinę wyciągać wnioski. Dobrze wiesz o co mi chodzi, ale Twoja podświadomość nie dopuszcza tego faktu, co jest?
Ona jest częścią tego wszystkiego, w tej chwili najbardziej realistycznym faktem z przeszłości, która boli mnie - nie Ciebie. Wcześniej ktoś inny był wyznacznikiem kresu wytrzymałości moich myśli. Nie mogłam znieść pewnych wspomnień, mimo, że to brzmi do…

Here we are.

Obraz
Co powiem. Zdumiewają mnie uporczywe, a mimo to daremne wysiłki ludzi, aby ustrzec się przed nieuchronnym odejściem w zapomnienie, które manifestują się w dokonaniach zarówno tak wielkich jak starożytne piramidy, jak i tak małych jak imię wyryte dziecięcą rączką w świeżo położonym betonowym chodniku. Chcemy zostawić po sobie ślad - coś co będzie świadectwem naszego istnienia. Sama tak robię. Zainwestowałam swój czas w kreowanie dzisiejszej siebie. Tyle czasu łapałam w ręce uśmiechy, gesty, spojrzenia. Podbudowała mnie myśl o cudownej przyszłości. Taka grzeczna, taka przykładna. Idealna, która włożyła tyle energii i nadziei w dążenie do tego, co się dla niej liczyło. Zawsze wspierana, póki przynosiła same dobre wieści.

Nie mam już siły, nic nie jest takie proste jakie miało być. Nic nie jest takie oczywiste, a na każdym kroku są jakieś przeszkody. Tak wiem, niedawno pisałam, że nie możemy się o nie potykać. I co? To świadczy o braku silnej woli, to świadczy o zagubieniu własnej wiary

Indywidualność niewidzialna.

Zawsze to samo, do przewidzenia mdły scenariusz.
Ale życie jest ciężkie. Na swojej drodze spotykamy mnóstwo różnych osób i mimowolnie chcemy z każdą z nich wiązać wartościowe wspomnienie. Na siłę, czasami wbrew sobie. Idealnie wyprofilowane rozmowy, spojrzenia. Wydarzenia, wbrew wszystkiemu wyryte w sercu na zawsze, które pozornie pozostają bez znaczenia. Uśmiechy, gesty, pierwsze medialne rozterki. Pamiętasz.
Nie prosiłam o to za pierwszym razem, nie proszę za kolejnym. Czy mogę dostać choć raz coś w sposób jaki wybiorę? Rozumiem, że każdy ma swoje życie. Drugiego człowieka dostaje się w pakiecie z jego przeszłością...

Przepraszam Cię bardzo za mój sarkazm i ironiczność.
Kiedy człowiek już raz złamie się pod ciężarem wspomnień bliskiej osoby, drugi raz tego nie udźwignie
. Nie da rady, bo to jest zbyt przytłaczające. Z pozoru niegroźne. Zbyt bliskie wspomnienia, stają się częścią nas samych. Kłujące przeświadczenie, że schodzimy na margines. Nie dosłownie, bo przecież wspomnienia nie wr…