Posty

Dzisiaj "Słowem w sedno"

Zawsze jest ten jeden, nieoceniony mężczyzna do którego będziesz tęsknić całe życie.
Zawsze jest ten jeden, który nie umiał cię pokochać, lub nie chciał, lub nie miał czasu, mieszkał kilkaset kilometrów od twojego czwartego piętra. Który nie chciał, żebyś kupowała bilet w jedną stronę i nie chciał ci pokazać ulubionego miejsca z dzieciństwa. Zawsze jest ten jeden, który na jedno skinienie mógłby cię mieć. Z innymi chłopcami nieźle się bawiłaś. Wodziłaś na pokuszenie, odwoływałaś randki piętnaście minut przed, bo tak. Bo ci się odechciało. W nich ci przeszkadza to, że nie mają metr dziewięćdziesiąt czy więcej, że nie rozumieją żartów, ironii.
Zawsze jest ten jeden, przy którym chciałaś być. Dla którego mogłabyś rzucić wszystko. Przeprowadzić się, wprowadzić, rozważyć karierę gospodyni domowej, zaplanować imię dziecka czy noc z pokerem i whisky. Chciałaś kupować wtedy bilety do kina, na samolot, do teatru, na koncert. Bilet do szczęścia, w jedną stronę.
Zawsze jest ten jeden, który nie…

High hopes.

"Wiesz, co od kilku miesięcy dzieje się w mojej głowie? Od stanu otępienia przechodzę w maksymalną chęć życia. Potrafię obudzić się przerażona i za kilka godzin mieć wszystko w dupie. Jednego dnia myślę, że najważniejsze jest tu i teraz, a drugiego wpadam w panikę że jednak nic już nie będzie takie samo." ~ Piotr C.

     Tak jest, kiedy czujesz mój rodzaj miłości, łudzisz się, że to zdrowe. Nie do końca sama zdaję sobie sprawę jak daleko jestem od tego, czego chcę. Opowiem zatem o moim weekendzie, o tych kilku godzinach w nocy, z soboty na niedzielę. Opowiadałam bez szczegółów kolejnej osobie, o sobie.
      Jestem pewna, że jeszcze nie wyleczyłam się z tego wszystkiego co było do tej pory. z niego, nie wyniosłam manatków z mojego kąta w jego sercu, nie minęło to co powinno było minąć. Nie minęło, ponieważ to nie jest takie proste, zapomnieć o ratunku i reanimacji, o kolejnej szansie na bycie szczęśliwą. Ale to nic. Oh, nawet gdybym mogła to nie chciałabym, aby to znikło.
  …

że miłość Ci wszystko wybaczy...

U mnie chyba w porządku, wiesz? Albo po prostu taką mam nadzieję.. Pytałeś mnie jak na studiach. Drugi rok różni się od pierwszego, ale może to tylko dlatego, że Ciebie już nie ma. Brak wszystkich tych przedmiotów typu "zapchaj dziurę" ułatwia funkcjonowanie w tym parastudenckim światku. Bez wszystkich socjologii, ekonomii i logiki. I chyba powinnam być zadowolona, prawda? Ale wiesz...

Mam takie dziwne wrażenie, że wszystko co się dzieje wokół mnie dzień po dniu jest takie same, że w kółko słucham o tym samym. Może to Deja Vu, a może rzeczywiście bez Ciebie wszystko jest takie powtarzalne? Siedzę na kolejnym wykładzie i wpatruje się w ścianę, słucham po raz trzeci w tym tygodniu o Traktacie Lizbońskim. I nikt nie wie, że o Tobie myślę, ja sama prawie tego nie zauważam, a jednak cały czas mam duszę na ramieniu.
Już wiem co G. miała na myśli mówiąc, że ona się czasem wewnętrznie trzęsie. Moim powodem nie jest jednak już kofeina, na szczęście, lecz emocjonalny krzyk, na nieszcz…

Thank you. Red bull, google, vodka and wikipedia for making this possible

czyli jak wygląda życie przeciętnej studentki.

     I jasne, pewnie, że możemy się oszukiwać, że jest inaczej. Organizujemy sobie czas, opowiadamy przyjaciołom o naszych celach i postanowieniach i przez chwilę naprawdę w to wierzymy. Kupujemy zeszyty, notesy, segregatory z przegródkami, podkreślamy najważniejsze rzeczy w referatach na żółto, różowo, niebiesko. Próbujemy poukładać sobie notatki, książki, życie. Ale wtedy, gdy naprawdę czegoś pragniemy wszelkie plany i schematy zawodzą, bo nie da się przewidzieć emocji i reakcji. A mimo wszystko staramy się je ujarzmić.
    "Nasza epoka jest parodią innych. Skrywamy urazy i nie mówimy o tym, co nas boli. Potrafimy latami pielęgnować wewnętrzne cierpienie. Byle tylko ktoś nas nie rozszyfrował, żeby tylko nie wyszło na jaw jak słabi i rozbici jesteśmy. Jak bardzo męczy nas stwarzanie pozorów normalności?" ~ Z pamiętnika neurotyka
     Mam koleżankę. Na pierwszy rzut oka wesoła i towarzyska dziewczyna, gęste włosy do ramion, drobna …

Świat jest pełen rzeczy niezrobionych.

“Może do piekła wcale nie trafiamy za nasze złe uczynki. Może trafiamy do piekła za to, czego nie zrobiliśmy.”

~ Chuck Palahniuk

        No więc róbmy, cały świat jest pełen rzeczy niezrobionych. Dzisiaj stałam w mega dłuuugiej kolejce w piekarni po kawę. Kiedy już byłam w połowie, czyli w sumie w progu, zaczęłam odganiać kaloszem natarczywe gołąbki - broniłam drzwi jak lwica. Raz, drugi, trzeci. I pierwszy raz od dawna tak się zaśmiałam, sama z siebie. I wiecie co? Dostałam aż dwa uśmiechy od stojących za mną studentów. Kiedy śmialiśmy się razem w głos to było takie niewymuszone, takie beztroskie, to zrobiło cały mój dzień
      No więc, gdy stoimy przed jakimś dylematem, kiedy rozważamy wszystkie za i przeciw, może wcale nie naprawiamy sobie życia. Może nasza intuicja, nasze pragnienia właśnie po to są, aby je realizować bez zastanowienia. Nie negocjujmy z przyjaciółką czy aby na pewno powinnyśmy zadzwonić do Niego już dzisiaj, podczas gdy dopiero przedwczoraj kazał nam się zastanowić…

Niewiadoma X.

Najstraszniejsze są te równania z wiadomą, której nie chcemy przyjąć do wiadomości. I to właśnie nas spotkało, choć przysięgam, w tamtej z chwil byliśmy nieskończonością.

      Czasem poczucie bezsensu budzi w ludziach jakąś niewysłowioną wolę walki o zmianę. Jest jesień, a Ty stoisz na wybrukowanym chodniku, obok przystanku. Nie wyjmujesz papierosa, choć pasował by do tego obrazka. Nie palisz. Krzyżujesz ramiona i próbujesz schować się do środka siebie. Nie wiesz jak udało Ci się przetrwać kolejny dzień, jak udało Ci się wykrzesać entuzjazm zamiast jedynie cicho egzystować. Ale teraz, kiedy już wyszłaś z pracy, schowałaś brudne dłonie do ciepłego płaszcza, zaczynasz sobie przypominać wszystko co wyparłaś jakieś 10 godzin temu. Wiatr, który wieje ostatnio codziennie z siłą mini huraganu wydaje się teraz tylko smyrać Cię delikatnie. Chyba przycichł. Może on też już nie ma siły?
     Nieważne. Stoisz, zamknięta w sobie, lekko zdezorientowana tym, że świat jeszcze nie umarł. Chyba wyglądas…

Że miłość wystarczy..

Tak strasznie trudno mi się pozbierać, odnaleźć w tym co się dzieje. Dzisiaj znowu czuje się zraniona, choć przecież obiecałam sobie, że do tego nie dopuszczę. Wcześniej dałabym wszystko za to, by być z tym, który otoczył mnie całym sobą.. Wobec niego moje serce rosło do ogromnych rozmiarów, wobec niego też moje emocje szalały. Czułam się zależna, bo taka byłam. Cała dla niego. Każdy najmniejszy mój błąd przypłacałam niebotycznym poczuciem winy i tonami łez, natomiast jego ciosy w stosunku do mnie umniejszałam, nie chcąc stracić tego za co mogłabym oddać życie. Byłam skłonna wybaczyć mu jego błędy, nawet nie do końca będąc tego świadoma, bo chciałam aby mnie kochał i pożądał. Chciałam być dla niego najważniejsza, tak jak on był dla mnie. Jego dotyk był jak lekarstwo, którego dawkował mi coraz mniej i za coraz większą cenę. Tak, byłam samodzielną, młodą dziewczyną, ale tylko w granicach, które on mi wyznaczył. Byłam jego własnością, coraz bardziej kruchą - odporną na cały świat po za n…